czwartek, 29 marca 2018

„Tyran” — T. M Frazier


TYRAN || T.M FRAZIER || WYDAWNICTWO KOBIECE
PREMIERA: 15.02.2018

Znowu nadszedł czas na recenzję czegoś ostrzejszego, a oczywiście mowa tu o Tyranie. Jest to kontynuacja serii King, która porwała moje serce w historię pełną smutku, zagubienia, zapomnienia i erotyzmu. Miło jest wrócić do opowieści, którą się polubiło i z wytęsknieniem czekało na kontynuację, gdy zakończenie pierwszego tomu było tak szokujące. Nie zastanawiałam się ani chwili, gdy tylko Tyran wpadł w moje ręce, wzięłam się do czytania.

Doe wróciła do domu, który dla niej tak naprawdę jest nowym miejscem. Zostaje otoczona nowymi twarzami, rodziną, której nie pamięta. Dopiero po pewnym czasie w jej umyśle pojawiają się przebłyski z jej życia, które nie okazało się cudowne. Wszystko było tylko obłudą, udanym teatrem dla obserwatorów. Poza tym pojawia się Tanner, który niekoniecznie jest tym, za kogo się podaje, a znajomości, które znalazła po straceniu pamięci, okazały się nie być przypadkowe.

Tęskniłam za tymi bohaterami i za emocjami, jakie we mnie wywołują tego typu książki. King jest jednym z najniegrzeczniejszych mężczyzn, z którymi mogłam się zapoznać poprzez literaturę erotyczną i uwielbiam go. Doe w drugiej części wydawała się bardziej zagubioną i niepewną postacią, co było dość trafne. Znalazła się w miejscu, którego nie pamiętała. Co prawda nie budziła się przywiązana do ramy łóżka, jak to jej się już zdarzało, ale była w tak pięknym i nierzeczywistym świecie, że nie mogło okazać się to prawdą.

Bardzo podobały mi się wątki, które łączyły pewne sprawy w całość. Cała historia z wypadkiem Doe i jej zaginięciem okazała się o wiele bardziej złożona i skomplikowana, niż się spodziewałam. Autorka nie skupiła się tylko na części miłosnej i erotycznej między dwójką bohaterów. Różnica między pierwszym a drugim tomem jest dość duża, zdecydowanie zmiana na plus i nie pozostaje mi nic innego, jak czekać na tom trzeci.

Aha, i nie martwcie się. Nie zabrakło Preppy’ego. Złego licho nie bierze!

Za egzemplarz dziękuję:
Wydawnictwo Kobiece. 

4 komentarze:

  1. Ja wiem, że ty kochasz tne gatunek, ale ja pewnie byłabym rozczarowana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohhhh czyli „King” doczekał się już kontynuacji? Chyba muszę zgłosić się do Wydawnictwa z pytaniem, czy nie znalazłby się może jakiś tom do recenzji „Tyrana”, bo mimo, że nie przepadam za literaturą erotyczną to jednak „King” ma to coś w sobie i chętnie przeczytam dalszy ciąg losów głównych bohaterów :)

    she__vvolf 🐺

    OdpowiedzUsuń
  3. Jednak nie tym razem - nie moje klimaty... :)

    OdpowiedzUsuń