SZÓSTKA WRON || LEIGH BARDUGO || WYDAWNICTWO
MAG || 10/10
Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków. Jeden niewykonalny skok.
Nie jestem fanką fantastyki, a przynajmniej
nie byłam — do tej pory. Nigdy nie umiałam się wczuć, a ta cała nowość świata
mnie przytłaczała. Może nie tyle, co nie
lubiłam, ale były to dla mnie ciężkie lektury, które szły mi dość opornie.
„Szóstka wron” całkowicie mnie zaskoczyła i teraz nie mam już zamiaru skreślać
książek na starcie! — okropne podejście, nie polecam.
Bez bicia przyznaję, że kupiłam tą książkę,
bo podobało mi się to, jak została wydana. Nie
ważne co, Boże, pięknie wygląda, muszę ją mieć. Całe szczęście, bo gdyby
nie to, to w życiu nie przeczytałabym tej cudownej historii!
Kaz Brekker dostaje robotę do wykonania,
oczywiście za odpowiednią zapłatą, i razem ze swoimi kompanami wyrusza na
samobójczą misję. Każda z tych postaci ma całkowicie inny charakter, całkowicie
inną historię, a mimo wszystko tworzą jedną, zgraną szajkę, bo mają wspólny cel
— pieniądze i wolność, którą mogą za te pieniądze kupić.
Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać.
Sama nie wiem, kogo z szóstki złoczyńców
lubię najbardziej. Uwielbiałam czytać rozdziały z perspektywy każdego.
Zdecydowanym plusem tej książki, dla mnie, były wątki romantyczne, bo ja
uwielbiam romanse! Chemia między bohaterami była doskonale wyczuwalna, świetnie
wpleciona w akcję. Nie było cukierkowych, przesłodzonych scen, a jednak
niektóre wątki czytałam z okropnym uśmiechem i chóralnym „owww” w myślach.
Poza tym końcówka! Spodziewałam się czegoś
oklepanego. Żyli długo i szczęśliwie, a Brudnoręki dokonał cudu, a jednak…
Jednak nie! Strasznie żałuję, że nie mogę od razu sięgnąć po drugą część.
Jestem pewna, że kupię ją najszybciej, jak to będzie możliwe.
Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.
No i pamiętajcie — gdzie Diabeł nie sięga,
tam Kaza pośle!
Całusy, Pattzy Reads.

