Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Otwarte. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 maja 2018

„Miała dzikie serce” — Atticus


MIAŁA DZIKIE SERCE || ATTICUS || WYDAWNICTWO OTWARTE
PREMIERA: 23.05.2018

Nie byłam pewna recenzji tomiku z poezją, dlatego, że to coś, co każdy odbiera inaczej i gusta są naprawdę różne. Bałam się też tej pozycji ze względu na to, że współczesne wiersze to często, dla mnie, przypadkowe słowa poprzedzielane masą niepotrzebnych enterów. Poetą w tych czasach może nazwać się każdy, poezja stała się czymś niesamowicie popularnym i łatwym. Martwiłam się, że Atticus to kolejny twórca tego pokroju. Nie mogę nazwać tomiku Miała dzikie serce swoim ulubionym, bo to dalej nie jest Mickiewicz, Białoszewski czy Baczyński — bo to są wiersze, które kocham, ale ta pięknie wydana książka to na pewno zbiór ładnych cytatów, które sprawiły, że uśmiechnęłam się kilka razy, gdy je czytałam.

Ciężko ocenić mi ten tomik jako całość. Nie jestem wielbicielką dłuższych wierszy Atticusa, ale te krótkie zestawienia słów, które autor zaserwował, bardzo mi się podobały i miały w sobie to coś. Generalnie kontent owych wierszy to miłość każdego rodzaju, przedstawiona z różnych perspektyw.

Warto wspomnieć też o wydaniu tej książki — jest naprawdę obłędne. Zdjęcia, ułożenie wierszy, zestawienie czerni i bieli. Okładkowe sroki będą mogły nacieszyć swoje oczy na długi, długi czas, bo mimo przejrzenia książki kilka razy — nadal mi się nie znudziła i nie przestała podobać.

Czy polecam? Tak, oczywiście, jednak nie obiecuję wam zadowolenia i satysfakcji. Mnie się podobało, ale poezja to naprawdę coś wyjątkowego i ciężko mi stwierdzić, czy spodoba się również Tobie.

Za egzemplarz dziękuję:
Wydawnictwo Otwarte. 

niedziela, 4 lutego 2018

„Make Your Bed” — William H. McRaven


MAKE YOUR BED || WILLIAM H. MCRAVEN  || WYDAWNICTWO OTWARTE
PREMIERA: 31.01.2018

Zawsze miałam sceptyczne podejście do książek, które głoszą hasła: „Myślisz, że trudno jest zmienić świat?”, „ Możesz mieć wpływ na to, jak żyjemy” i inne temu podobne, ale zaciekawiła mnie postać, która książkę o takim haśle napisała. Admirał McRaven, dowódca armii Stanów Zjednoczonych — kompletnie nie wiedziałam, czego się po tej pozycji spodziewać i powiem wam, że naprawdę miło mnie ta mała książeczka zaskoczyła.

Jeśli chcesz zmienić świat, zacznij od posłania łóżka.

William H. McRaven głosi w tej książce proste, uniwersalne hasła, który każdy z nas zna, ale nie daje porad, jak dojść do tego, aby było lepiej bez odpowiednich argumentów. Każde hasło jest tak naprawdę tytułem, wstępem do krótkiej historii, z jego życia, która pokazuje, że naprawdę warto. Od ścielenia łóżka, po wiosłowanie i pączki w cukrze (brzmi przepysznie, prawda?). Proste rzeczy, proste przekonania naprawdę mogą nam pomóc w najtrudniejszych chwilach, wystarczy tylko chcieć.

Wiem, że to wszystko, co napisałam, brzmi bardzo infantylnie. Pomyślicie: kolejna książka z hasłami, które każdy zna, ale naprawdę daje do myślenia. Make Your Bed to przyjemna lektura, czyta się ją lekko, a historyjki w niej zawarte są naprawdę krótkie — są to wspomnienia admirała lub sytuacje, które przytrafiły się ludziom, którzy go otaczali.

Jeśli chcesz zmienić świat, skacz na łeb, na szyję.

Myślę, że jest to uniwersalna książka. Każdy daną historię odbierze na swój własny sposób, zależnie od tego, w jakiej sytuacji życiowej się znajduje. Mnie akurat trafił się czas sesji — głowa do góry, codziennie ścielenie łóżka i nie myślenie o porażce — ale jednocześnie musiałam mieć siłę oderwać się od Make Your Bed i poczytać notatki. Czy polecam? Oczywiście, że tak. Przeczytajcie i koniecznie dajcie znać, co o niej sądzicie!


Za egzemplarz dziękuję:
Wydawnictwo Otwarte.

środa, 11 października 2017

„It Ends with Us” — Colleen Hoover


IT ENDS WITH US || COLLEEN HOOVER  || WYDAWNICTWO OTWARTE
PREMIERA: 11.10.2017

Moja naga prawda jest taka, że musiałam się zmusić do skończenia tej książki. Nie dlatego, że była zła, ale dlatego, że miażdżyła moje serce, a w ostatecznym rozrachunku zostawiła je roztrzaskane na milion kawałeczków. To było moje pierwsze spotkanie z panią Hoover i mimo bezsennej nocy, papki emocjonalnej, ścisku w gardle i łez — nie żałuję. Romanse zawsze mocno na mnie działają, ale It Ends with Us zajęło specjalne miejsce w moim sercu, ponieważ temat, który poruszała autorka nie jest dla mnie obcy. I naprawdę wiele ludzi zamyka oczy na zło, które dzieje się w niektórych domach.

Lily Bloom nie miała łatwego dzieciństwa, ale ma nadzieję na lepszą przyszłość. Poznajemy jej teraźniejsze życie, zakochujemy się wraz z nią w neurochirurgu imieniem Ryle i zachowujemy w sercu każdą nagą prawdę bohaterów. Równocześnie z kart pamiętnika Lily dowiadujemy się też o jej przeszłości, o bezdomnym chłopaku, który był jej pierwszą miłością i o tym, że program Ellen DeGeneres to świetne show. Aha, no i jeszcze tego, że ci, których kochamy najmocniej, najmocniej ranią.

To, że nie płyniemy na tej samej fali, nie oznacza, że przestaliśmy być częścią jednego oceanu.

Uwielbiam postaci, które poznałam w tej książce. Lily nie była mdłą, zakochaną panną, a przynajmniej nie do końca. Zmieniła się przez uczucie, które ją spotkało. Ta książka pokazuje, że miłość, z pozoru najpiękniejsze uczucie, potrafi ranić najmocniej i być najbardziej toksyczną rzeczą w życiu. Ryle od początku był… Dziwny. Jego podejście do świata mnie zaciekawiało, ale od razu czułam, że coś z nim będzie nie tak. Atlas to postać, która zmiękcza serca każdego i nie da się jej nie lubić, a Allysa to najlepsza przyjaciółka, jaką można sobie wymarzyć.

Książka jednak nie jest bez wad. Od razu zauważyłam, że autorka uległa pewnym schematom, które są doskonale znane czytelnikom romansów. Na przykład trójkąt miłosny. Zakochana ona, zakochany on i dodatkowe plus jeden. Przewidziałam też zakończenie, ale w ogólnym zarysie w ogóle mi to nie przeszkadzało, bo, owszem — wiedziałam jak się skończy, ale pewne rzeczy, które do tego końca prowadziły były dla mnie zaskoczeniem. I to takim wyciskającym łzy.

Nie ma czegoś takiego jak źli ludzie. Po prostu wszyscy czasami robimy złe rzeczy.

Czy polecam It Ends with Us? Zdecydowanie, ale jeśli ktoś ma miękkie serce i przeżywa uczucia bohaterów tak silnie jak ja… To niezła przejażdżka emocjonalnym rollercoasterem przed wami, ale definitywnie warta swojej ceny. 

Za egzemplarz dziękuję:
Wydawnictwo Otwarte.