sobota, 12 sierpnia 2017

Recenzja: „66 dusz” — Mateusz Wieczorek


66 DUSZ || MATEUSZ WIECZOREK || WYDAWNICTWO NOVAE RES || 10/10

Na początku napiszę, że bardzo trudno byłoby mi opisać fabułę tej książki. To, co znajdziecie na odwrocie okładki zdecydowanie nie wyraża tego, jaka wspaniała zawartość kryje się w środku. I wcale nie słodzę — naprawdę tak myślę!

66 dusz kryje w sobie dwie historie. Opowieść, która dzieje się w przeszłości i opowieść, która dzieje się w teraźniejszości, ale dwie te fabuły łączą się w całość i rozwiewają wszystkie tajemnice, które nachodzą czytelnika podczas czytania. A jest ich naprawdę wiele!

Diabeł musi osobiście zajrzeć mi w oczy i oczekiwać, że wypowiem jego imię na głos , stojąc na ziemi w Rzymie. 

Tak naprawdę zaczyna się dość niepozornie — napadem na bank. Uwierzcie, napad na bank dwójki, głębiej niezwiązanych z główną fabułą, chłopaków to nic przy tym, co czeka czytelnika potem! Jednak postrzelili oni kolegę ze szkoły, który przypadkowo się tam znalazł i to już nieco namieszało. Poza tym wszystkim Śmierć znowu wyrusza w tango, a Dana McAbre nie da się wykiwać.

Tak naprawdę ciężko mi wymienić wszystkich bohaterów, bo w książce 66 dusz jest ich okropnie wiele, a część z nich ma podwójną tożsamość. Każdy z nich jest unikalny i nie ma bohatera, którego w jakiejś części bym nie polubiła. Ale! Dobra rada — nie przywiązujcie się do nich za mocno, a jeśli ktoś liczy na happy end to śmiertelnie go końcówka zaskoczy. Aha, a jeśli ktoś lubi czarne charaktery to na pewno je tu znajdzie i zakocha się na zabój.

Jestem człowiekiem wielkiego bogactwa i smaku.

Muszę też wspomnieć o pewnych imionach, które są bardzo symboliczne. Nie wiem, czy taki był zamiar, czy to przypadkowe, ale ja to wyłapałam. Levi Nathan kojarzy mi się z Lewiatanem, a Dan McAbre z Dance Macabre. Szczerze? Wątpię, że to zrządzenie losu. Raczej celowy zabieg, który dodaje smaczek całej historii.

Wiem, że recenzja jest dość chaotyczna, ale cała historia naprawdę jest bardzo dobra — po prostu ciężko mi ją opisać. Jedyne, co jest pewne, to to, że 66 dusz to książka godna polecenia. Autor operuje bardzo przyjemnym językiem, dość pikantnym, bo w książce często pojawiają się wulgaryzmy i porównania, które nie raz mnie rozśmieszyły.


Po prostu czytajcie! I nigdy nie próbujcie oszukać Diabła. 

20 komentarzy:

  1. Ostatnio nadrabiam książki polskich autorów, kolejna pozycja do przeczytania :)

    Pozdrawiam i zapraszam
    ver-reads.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow, wow, gdyby nie ty, pewnie nie usłyszałabym o tej książce, a tu się okazuje, że chętnie bym mogła to przeczytać.
    pozdrawiam, polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! I nawet nie ma polskich imion, ani nic. Zdecydowanie dla Ciebie. Polecam :)

      Usuń
  3. okładka napawa strachem :D

    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, wygląda naprawdę ciekawie! Muszę rozejrzeć się za nią :D

    Mam nadzieję, że wpadniesz również do mnie!
    www.spiked-soul.pl


    Elwira Charmuszko

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... pierwszy raz słyszę o tej książce, ale muszę przyznać, że zapowiada się interesująco. Brak happy endu, to na pewno atut, no i te czarne charaktery ;) Na pewno rozejrzę się za tą pozycją.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę warto się z nią zapoznać. Zachęcam :)

      Usuń
  6. Dostałem tą książkę od autora 2 miesiące temu chyba i nadal leży. Okładka mnie nie przekonuje :P jeszcze sobie trochę poczeka chyba :D

    Pozdrawiam
    https://bartoszczyta.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co pamiętam to wygraliśmy ją razem w rozdaniu :)

      Usuń
  7. Sam tytuł książki, jest już dla mnie intrygujący :) Lubię historię, w których mamy do czynienia z różnymi perspektywami czasowymi :)

    Pozdrawiam, dziennikbibliotekarki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na początku się trochę gubiłam, ale szybko dałam sobie radę! :D

      Usuń
  8. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z czymś podobnym i mam nadzieję, że po przeczytaniu tej powieści będę mogła spać w nocy. Twoja pozytywna recenzja bardzo zachęciła mnie do czytania, w końcu nie każda książka otrzymuje ocenę 10/10. Te imiona to na pewno nie przypadek! Dance Macabre czas rozpocząć!
    Trzymaj się cieplutko!
    http://bookie-pie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Ależ mnie zachęciłaś! :) Od razu biegnę i wpisuję tę książkę na listę TBR. Autora nie znam, ba, nigdy o nim nie słyszałam, ale fabuła brzmi zaskakująco dobrze. I okrutnie podoba mi się zabieg z imionami - cudowny!

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Sama okładka przyciąga uwagę :) Lubię książki, w których przeszłość miesza się z teraźniejszością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mnie też okładka się bardzo podoba. Książka jest ładnie wydana i dobrze się czyta.

      Usuń